Przejdź do treści

Co się dzieje, gdy nie spłacisz pożyczki, krok po kroku

Opublikowano: Aktualizacja:

Najpierw firma nalicza odsetki za opóźnienie i wysyła wezwania. Po 30 dniach zaległości może wysłać wezwanie z ostrzeżeniem, a miesiąc po jego doręczeniu wpisać Cię do rejestru dłużników. Może też sprzedać dług. Potem jest sąd, najczęściej elektroniczny, i nakaz zapłaty, a jeśli nie zareagujesz w dwa tygodnie, komornik. Na każdym etapie prawo ogranicza koszty i na każdym możesz jeszcze coś zrobić.

Dzień po terminie

Załóżmy, że pożyczyłeś 3000 zł i termin minął wczoraj. Nic dramatycznego się jeszcze nie dzieje. Firma zaczyna liczyć odsetki za opóźnienie.

Te odsetki mają górną granicę. Dziś to 18,5% rocznie, czyli dwa razy tyle, ile wynosi stopa NBP powiększona o 5,5 punktu (Kodeks cywilny, art. 481). Stopa NBP to 3,75% od marca 2026 r., stąd ta liczba. Przy 3000 zł opóźnienie kosztuje około 1,50 zł dziennie, około 46 zł za miesiąc.

Do tego firma może pobierać opłaty za wezwania, SMS-y czy telefony. Ale razem z odsetkami za opóźnienie nie mogą one przekroczyć kwoty tych odsetek maksymalnych (ustawa o kredycie konsumenckim, art. 33a). Czyli przy 3000 zł i miesiącu spóźnienia wszystkie kary razem to najwyżej około 46 zł. Jeśli ktoś żąda 200 zł za „opłaty za monity”, prawo jest po Twojej stronie.

To nie znaczy, że spóźnienie jest tanie. Sama pożyczka i jej zwykły koszt zostają. Dochodzi tylko ta kwota.

Pierwsze tygodnie, czyli wezwania

Firma pisze, dzwoni, wysyła SMS-y. Może to robić, bo masz dług. Nie może Cię straszyć ani wprowadzać w błąd, na przykład grozić policją albo „natychmiastowym zajęciem mieszkania”. Komornik bez orzeczenia sądu nie wchodzi w grę.

To najlepszy moment, żeby odpisać. Napisz, kiedy i ile możesz zapłacić. Firmie zwykle bardziej opłaca się dostać pieniądze w trzech częściach niż iść do sądu. Nie ma obowiązku się zgodzić, ale wiele firm się zgadza.

Wezwanie z ostrzeżeniem, a potem rejestr dłużników

Gdy zaległość wynosi co najmniej 200 zł i trwa co najmniej 30 dni, firma może przekazać Twoje dane do biura informacji gospodarczej, na przykład BIG InfoMonitor. Najpierw musi wysłać Ci wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem, że zamierza to zrobić, i odczekać miesiąc od doręczenia (ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych, art. 14).

Wpis widzą banki, firmy pożyczkowe, operatorzy telefonii, dostawcy prądu. Dopóki nie spłacisz, trudniej będzie o kolejną pożyczkę, abonament czy zakupy na raty. Po spłacie firma musi zgłosić to do biura, a wpis zostaje usunięty.

Sprzedaż długu

Firma pożyczkowa może sprzedać Twój dług innej firmie, zwykle windykacyjnej albo funduszowi, i nie potrzebuje na to Twojej zgody (Kodeks cywilny, art. 509). Dostajesz list od nowej firmy. Dług jest ten sam, limity kosztów też. Zmienia się tylko numer konta do wpłat i rozmówca.

Zanim zapłacisz nowej firmie, sprawdź, czy przysłała zawiadomienie o przelewie wierzytelności i czy kwota zgadza się z tym, co wynika z Twojej umowy.

Sąd

Jeśli nie płacisz i nie rozmawiasz, firma albo kupiec długu składa pozew. Przy pożyczkach najczęściej robi to przez internet, w elektronicznym postępowaniu upominawczym, czyli w tak zwanym e-sądzie. Sąd nie wzywa Cię na rozprawę. Wydaje nakaz zapłaty i wysyła go pocztą.

Od odebrania nakazu masz dwa tygodnie na sprzeciw (Kodeks postępowania cywilnego, art. 480²). Jeśli go nie wniesiesz, nakaz działa jak prawomocny wyrok.

Jedna rzecz, o której mało kto wie. Nieodebrany list nie chroni. Jeśli listonosz dwa razy zostawił awizo, a adres zgadza się z Twoim adresem w rejestrze PESEL, nakaz uznaje się za doręczony (art. 505³⁴). Dwa tygodnie liczą się dalej, choć koperty nie otworzyłeś. Odbieraj listy z sądu i pilnuj, żeby w rejestrze był Twój prawdziwy adres.

Sprzeciw nie wymaga dowodów, wystarczy pismo wysłane w terminie (art. 505³⁵). Po sprzeciwie e-sąd umarza sprawę, a firma może pozwać Cię ponownie w zwykłym sądzie, który już sprawdzi, czy żąda właściwej kwoty (art. 505³⁶ i 505³⁷). Sprzeciw ma sens, gdy kwota jest zawyżona, dług przedawniony albo pożyczka nigdy nie była Twoja. Jeśli nie wiesz, czy to Twój przypadek, nie zgaduj. Bezpłatnie sprawdzi to punkt nieodpłatnej pomocy prawnej albo Rzecznik Finansowy, a dwa tygodnie wystarczą, żeby tam zadzwonić.

Komornik

Z prawomocnym nakazem wierzyciel idzie do komornika. Komornik ma prawo zająć część Twojej pensji, pieniądze na koncie, a w ostateczności rzeczy. Nie wszystko. Część pensji i część pieniędzy na koncie jest chroniona.

Komornik dolicza swoją opłatę, 10% ściągniętej kwoty (ustawa o kosztach komorniczych, art. 27). Jest jeden sposób, żeby zapłacić mniej. Jeśli w ciągu miesiąca od zawiadomienia o wszczęciu egzekucji wpłacisz dług komornikowi, opłata wynosi 3%. Przy 3000 zł to 90 zł zamiast 300 zł. Do tego zwykle dochodzą koszty sądowe i koszty wierzyciela, którymi sąd obciąża stronę przegrywającą.

Na każdym etapie dług rośnie o kolejne koszty: sądu, pełnomocnika, komornika. Najtaniej jest zapłacić albo dogadać się jak najwcześniej. Najdrożej jest nie odbierać listów.

Co możesz zrobić

Zanim termin minie, napisz do firmy i poproś o rozłożenie na raty. Nie bierz nowej pożyczki na spłatę starej. Dlaczego, tłumaczymy w artykule Przedłużenie i refinansowanie chwilówki.

Gdy już się spóźniasz, sprawdź, czy naliczone opłaty nie przekraczają limitu. Policz sam: kwota zaległości razy 18,5%, podzielić przez 365, razy liczba dni spóźnienia.

Gdy przyszedł list z sądu, odbierz go, przeczytaj, sprawdź kwotę i odpisz w dwa tygodnie, jeśli masz powód. Jeśli nie wiesz, czy masz, bezpłatnie poradzi Ci punkt nieodpłatnej pomocy prawnej, jest w każdym powiecie, albo Rzecznik Finansowy. Infolinia konsumencka UOKiK: 801 440 220 oraz 222 66 76 76.

Źródła